Niedawne zakłócenia kontroli ruchu lotniczego na brytyjskich lotniskach pokazały, jak silnie łańcuchy dostaw zależą od pojedynczych węzłów transportowych. Każdego dnia przez brytyjskie porty lotnicze przechodzą tysiące ton ładunków, również przewożonych w samolotach pasażerskich. Wstrzymanie lotów natychmiast ogranicza dostępną zdolność przewozową.
Najbardziej narażone są towary, których nie można długo magazynować ani łatwo zastąpić inną dostawą. Dotyczy to specjalistycznego sprzętu medycznego, części zamiennych dla inżynierii oraz komponentów elektrycznych. Transport lotniczy ma również znaczenie przy przewozie organów, produktów krwiopochodnych, materiałów biologicznych i niektórych diagnostyk onkologicznych wykorzystujących radioizotopy.

Presję zwiększa ograniczanie zapasów w modelu just in time. Jak wskazuje Global Supply Chain Resilience Outlook, 51% firm nie byłoby w stanie utrzymać nieprzerwanej działalności operacyjnej dłużej niż trzy tygodnie po poważnym wstrząsie w łańcuchu dostaw.
Firmy przemysłowe potrzebują więc pełniejszej informacji o zależnościach u dostawców i ich źródłach zaopatrzenia. Cyfrowe śledzenie przesyłek oraz automatyczne alerty mogą przyspieszyć reakcję, lecz nie zastąpią mapowania krytycznych punktów sieci.
Plan odporności powinien obejmować alternatywnych dostawców, awaryjne trasy i zasady rozdzielania ograniczonych zapasów. Wydarzenie pokazało, że sprawność modelu just in time bez przećwiczonych rozwiązań zastępczych może zagrozić ciągłości biznesu.

Wielojęzyczny specjalista z doświadczeniem w Europie, Kanadzie i Chinach, Herbert nawiązał bezcenne kontakty w branży motoryzacyjnej i energetycznej. Kierował prestiżowymi projektami obejmującymi współpracę z ENBW, Mercedes-Benz Group, Siemens Group oraz Instytutem Fraunhofera.